Testowałem wersję dla Windows... Co prawda dość krótko, ale to, co można od razu wyłapać, to takie rzeczy:
- Interfejs tworzono z myślą o prostej obsłudze najczęściej używanych funkcji. Sluzy temu glownie umieszczenie listwy z odpowiednimi opcjami z prawej strony w formie takiego panelu pomocniczego. Niestety, brano przy tym pod uwagę głównie duże rozdzielczości. W 1280x1024 czy w monitorach panoramicznych bedzie ok i calkiem fajnie, ale w 1024x768 konieczne bedzie przekonfigurowanie domyslnego interfejsu, zeby nie tracic powierzchni ekranu.
- Druga rzecz: zasobozernosc. Nie wiem, jak wydania na Linuksa i Mac OS X, ale wydanie na Windows naprawde obciąża pamiec RAM.
- Trzecia sprawa. Jak wspomnialem testowalem krotko, ale przerzucilem przez Lotusa dokument w formacie doc, ktory zostal utworzony w MS Wordzie w taki sposob, ze powodowal problemy przy edycji w OpenOffice. W Lotusie dokument ten też sprawial klopoty, ale mniejsze niz OOo.
Ogolne wrazenie bylo jednak takie, ze to pakiet stworzony glownie z mysla o ulatwieniu zycia niezaawansowanym uzytkownikom (np. w typowych biurach, gdzie edytor tekstu pelni funkcje maszyny do pisania), co generalnie samo w sobie glupim pomyslem nie jest. Podejrzewam, ze im dalej na zachod, tym wieksze beda szanse na wyszarpanie fragmentow rynku przez Lotus Symphony

Choc zaznaczam po raz kolejny: wrazenie to odnioslem po bardzo pobieznym tescie.
Inna sprawa, ze zdziwila mnie ta zasobozernosc i podkreslanie dostepu do prostych funkcji. Mialem kiedys stycznosc z bardz starym wydaniem Lotus 1-2-3 (można powiedziec, ze przodek IBM Lotus Symphony) i tamten program jak na swoje czasy sprawial lepsze wrazenie, niz Lotus Symphony na dzisiejsze.
PS. Witam na forum użytkownika Linuksa